Archiwum
czwartek, 11 września 2014
śniadanie w bed and breakfast
Bed and Breakfast (nocleg ze śniadaniem w niewielkim pensjonaciku) to instytucja, a anglosaskie śniadanie to niemalże obiad. Pierwszy raz spotkałam się z takim śniadaniem podczas weekendu spędzanego w Irlandii i myślałam, że już sam zapach odsmażanej o poranku kiełbasy mnie zabije. Najbardziej zdziwił mnie zaś przysmażony na tej samej patelni, przekrojony na połowę pomidor.
W Hamerykańskich pełnych śniadaniach bardziej od smażeniny uderza mnie jednak co innego. Otóż wyobraźmy sobie lato nad morzem. W przewiewnej jadalni podano nam (bo w Bed and Breakfast nie ma bufetu śniadaniowego, tylko je się to, co podają) rodzaj gofrów posypanych malinami i borówkami z syropem klonowym na osłodę. No dobrze, śniadanie na słodko, nie jestem wielką fanką, ale od czasu do czasu można zjeść. Jakież jest jednak nasze zdumienie, gdy tuż obok gofrów, na tym samym tależu odkrywamy... odsmażane kiełbaski! Żeby nie unurzać ich syropem, najbezpieczniej zjeść je na samym początku, zanim polejemy nim gofry. No tylko z czym? Bo pieczywa (nawet tego białego chleba tostowego o smaku papieru) do takiego śniadania się nie podaje - wszak gofry dostarczają nam już wystarczająco węglowodorów! 
Nie zawsze jest aż tak kontrastowo - czasem to tylko omlet z owocami i dżemem, a z boku dwa plasterki szynki, lub rodzaj grubych naleśników z sosem waniliowym i usmażony na chrupiąco boczek. Cóż, w Bed and Breakfast śniadań się nie wybiera i dlatego niestety nie zawsze dostaniemy omlet ze szpinakiem i fetą lub jajecznicę z grzybami. Do których w ramach pieczywa podane zostaną muffinki z owocami...