Archiwum
niedziela, 30 lipca 2017
Psia matka boska

Teraz ma tylko trzy duże psy. Nie bierze czwartego, bo nie wiadomo, czy nie będzie trzeba wziąć (ogromnego) psa po krewnym, który zmarł po drugiej stronie oceanu. Ma nadzieję, że ktoś inny się nim na stałe zaopiekuje i odbędzie się bez sprowadzania psa przez Atlantyk, ale póki co, trzyma to jedno wolne psie miejsce. A że przyroda nie znosi próżni, w międzyczasie w jej domu pojawiają się tymczasowe "czwarte" psy. Nawiązała kontakt z organizacją pożytku publicznego zajmującą się znajdowaniem domów dla psów określanych jako nieadoptowalne i czekających na eutanazję. Bierze takiego psa do siebie do domu, obserwuje, jeśli trzeba, uczy dobrych manier i pokojowego współżycia z resztą dwu- i czworonożnych domowników. Wrzuca w media społecznościowe zdjęcia i krótkie filmiki, opisuje zachowanie i charakter gościa. Po kilku tygodniach, czasami po kilku dniach, pies znajduje nowe miejsce. A ona bardzo się cieszy i płacze przy rozstaniu. Potem dostaje zdjęcia i krótkie filmiki opowiadające o życiu czworonoga w nowym miejscu. Robi to od ponad roku. W tym czasie miała dziewięć tymczasowych psów. Tylko z jednym były problemy i musiała oddać go, żeby zajął się nim tymczasowo ktoś inny. Cała reszta to dobre i miłe zwierzęta. Które o mało nie zostały uśpione, bo się ich dotychczasowym właścicielom odwidziało. 

Najnowszy tymczasowy pies ma jednak duże szanse zostać u niej na stałe. Po posiwiałym pysku widać, że wilczurzyca ma już swoje lata (a im pies starszy, tym trudniej znaleźć dla niego dom). Teraz się już trochę odkarmiła i, mimo, że nie może już biegać, ciągle jeszcze jest bardzo ładnym psem. Ma bardzo przytępiony słuch, ale reaguje na gesty i gdy widzi, że się czegoś od niej chce, jest bardzo posłuszna. Dolna warga opada jej trochę z jednej strony, co skutkuje nietypowym dla tej rasy ślinieniem się. Ponieważ powieka z tej samej strony pyska też jej czasem opada, prawdopodobne jest, że psica miała udar. Swojej tymczasowej pani nie odstępuje na krok. Dosłownie nie odstępuje na krok - stara się stać lub siedzieć, czy leżeć tak, żeby jej cały czas dotykać. Pozostałe psy jedzą karmę stosownie do ich wieku, wagi i rasy. Dla niej karma wilczurza okazała się nieprzyswajalna. Może karma dla psów-seniorów? Też zwracała. No i skończyło się na tym, że pańcia gotuje specjalnie dla niej ryż z warzywami, do którego dodaje nieco karmy dla szczeniaków. Codziennie.

20:11, haneczka14 , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 lipca 2017
Lipiec 2017

Ze wzruszeniem przeczytałam, że trwające od wielu dni protesty przeciwko podporządkowaniu sądów organom politycznym w Polsce dotarły także i do mojego niewielkiego Królewskiego Miasta. Bardzo się cieszę, że aktywizują się coraz większe grupy społeczeństwa obywatelskiego i protesty ogarniają także tereny na których obecna partia rządząca zdobyła w wyborach większość. Kiedyś trzeba będzie posprzątać i na nowo zorganizować, tym razem, mam nadzieję, naprawdę świeckie państwo, a trudno to zrobić bez świadomych i odpornych na manipulację obywateli.

sobota, 15 lipca 2017
Kafka

W latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku siedziałam w półmroku gabinetu mojego profesora literatury na najstarszym niemieckim uniwersytecie, gdy zadał mi pytanie: 

- Czy pani myśli, że Kafka jest passe?

świat był wtedy inny, otwierały się możliwości, oddalały zagrożenia i naprawdę pomyśleć można było, że twórczość Kafki przegrała z życiem, a moja praca semestralna na temat percepcji jego Procesu w krajach reżimu komunistycznego jest wypociną sensu stricte literaturoznawczą.

Dwadzieścia lat później Kafka zdaje się świętować come back, nawet jeśli niewiele osób faktycznie go czyta. Ponieważ nie chcę, żeby historia Józefa K. z Procesu, ani historia K. z Zamku stały się udziałem kogokolwiek w Polsce, proszę i błagam: niechże ktoś idzie jutro na demonstrację w moim imieniu! Protesty w obronie Sądu Najwyższego

Zza oceanu z góry dziękuję.

piątek, 14 lipca 2017
O Polsce i o Hameryce

O Polsce tylko tyle, że partia rządząca, która spełnia wiele z definicji faszystowskiej, w takim właśnie stylu likwiduje ostatecznie niezawisłość sądów, czyli trójpodział władzy, czyli państwo prawa, czyli demokrację. Po przyjęciu napisanych na kolanie i wprowadzanych w nocy aktów, pożali się, boziu, prawnych, to minister sprawiedliwości będzie decydował, czy sędziowie wydają sprawiedliwe wyroki. Czyli jak władza się na kogoś uweźmie, to w myśl zasady "pokaż mi człowieka a paragraf się znajdzie", za pomocą usłużnego, sterroryzowanego sędziego, pozbawią środków do życia, zniszczą karierę, posadzą w kryminale i święty boże nie pomoże. Jedyna nadzieja będzie w uiszczeniu wysokiego datku dla urzędnika bożego w Toruniu, bo, jak wiadomo, jest to jedyny człowiek, przed którym Jarosław Kaczyński, a z nim całość aparatu opresji, w jaki zmienia się państwo polskie, trzęsie odwłokiem. Jak nie dawaliście jeszcze na rozgłośnię Rydzyka, to zbierajcie pieniądze. Alleluja i do przodu.

O Hameryce mniej politycznie, co nie znaczy weselej. Kawałek drogi szybkiego ruchu wiodącej z mojej pracy do domu jest właśnie remontowany, a punkt jest newralgiczny, bo pomiędzy położonymi blisko siebie bardzo uczęszczanym wjazdem, a jeszcze bardziej uczęszczanym zjazdem. Jezdnia się tam teraz zwęża, pasy redukują, w pewnym momencie auta z dwóch albo i trzech pasów muszą podzielić się jednym. W popołudniowej godzinie szczytu jest tam szczególnie nerwowo, wszyscy się spieszą, licząc tracone sekundy czasu teoretycznie wolnego. Wpychają się jeden przed drugiego, trąbią, klną, robią miny, no szkoda co mówić. Dlatego też kilka tygodni temu zrezygnowałam z tej trasy i dopiero za owym fatalnym miejscem wjeżdżać na drogę szybkiego ruchu zaczęłam. Nie stałam więc w niedawnym korku, spowodowanym przez samochód osobowy, który wjechał nawet nie w inny samochód, tylko prosto w ekran przy drodze. Wypadek to wypadek, przyjechała policja, patrzy do rozwalonego auta, a tam czarna osiemnastoletnia dziewczyna, zaczynała wakacje po skończeniu szkoły średniej. Martwa. Znaczy wypadek śmiertelny. Ale policja patrzy dalej - toż kierowczyni nie od uderzenia autem w bandę zmarła, tylko zastrzelona z bliskiej odległości została! Postawiono na nogi całe hrabstwo i odtworzono następujący przebieg wypadków: na drodze w godzinie szczytu panowała opisana powyżej nerwówka. Czy się dziewczę na pas wepchało, czy też kierowcy wielkiego pick-upa wepchać przed się nań nie dało, dość na tym, że 28-letni kierowca owego delikatnego samochodziku tak się zdenerwował, że wziął do ręki pistolet, który zawsze miał ze sobą w aucie i przejeżdżając obok dziewczyny palnął jej w głowę. Zmarła na miejscu, a wjazd jej samochodu w ekran był tego konsekwencją, nie przyczyną. Dziewczyna martwa, koleś na dłużej w pierdlu, jej rodzina w żałobie, jego rodzina w rozpaczy, ale grunt, że każdy człowiek ma zagwarantowane prawo posiadania broni! Gdyby było inaczej, wychodząc z nerw, facet mógłby co najwyżej pokazać jej faka albo użyć wulgaryzmu, może i bardzo dosadnego. 

 

P.S. Bardzo mi przykro, że takie te wpisy mroczne się porobiły. Obiecuję poprawę, zanim mi za pokutę datki na Rydza przepiszecie!