Archiwum
środa, 16 lipca 2014
Soccer
W Hameryce jak najbardziej istnieją wierni fani piłki nożnej, są tacy, co chodzą na lokalne mecze (są lokalne drużyny!) Reprezentacja grała na tegorocznych mistrzostwach świata, reprezentacja kobiet jest w  światowej czołówce, w szkołach coraz częściej gra się w piłkę nożną, ale mimo wszystko nie można zaryzykować stwierdzenia, że jest to sport bardzo tutaj popularny. W Hameryce masowo ogląda się baseball, futbol amerykański, a koszykówka, hokej i golf nie zostają daleko w tyle. Dlaczego, to temat na dłuższą wypowiedź (jeśli nie pracę magisterską, to licencjacką na pewno możnaby o tym napisać). 
W związku z mundialowym nagłośnieniem sprawy piłki nożnej (nie mylić ze sprawą polską) niektórzy tutejsi fani sportów innych zastanawiali się głośno, dlaczego ich ta gra jakoś zupełnie nie fascynuje. Inne sporty śledzą przecież z dużym zainteresowaniem.
Słuchając ich dowiedziałam się, że... piłka nożna to jest sport bardzo pretensjonalny! Wręcz snobistyczny! Cóż, argument ścina z nóg i rozśmiesza (zwłaszcza, że tej samej osobie w życiu nie przyszłoby do głowy, że golf może być tak odbierany). Tym niemniej jednak z nieco zaściankowo-hamerykańskiego punktu widzenia można go na upartego zrozumieć. Na przykład nazwy tutejszych klubów piłkarskich wzorowane są na nazwach klubów brytyjskich. Wszystko zaś, co brytyjskie, jest (proszę pamiętać, że wczuwam się tu w ów nieco zaściankowy rodzaj Hamerykanów) pretensjonalne. Czego ukoronowaniem jest brytyjski akcent. No i w tym kontekście fakt, że komentujący mecze mistrzostw świata mówią z takim właśnie akcentem, naprawdę w popularyzacji tego sportu nie pomaga.