Archiwum
środa, 24 czerwca 2009
Ernesto
Ernesto zawsze był niesłychanie towarzyski. Gdy tylko nadarzała się okazja,  wybiegał dobliższych lub dalszych sąsiadów, albo też odwiedzał Babette. Ernesto bardzo lubi Babette. Z czasem zaprzyjaźnił się z nią tak bardzo, że spędzał u niej więcej czasu niż u siebie w domu.
Poza tym lubił zwiedzać świat. Czasami wyprawiał się bardzo daleko - na własnych, krótkawych nogach docierał nawet do sąsiedniego hrabstwa. Anne szukała go na piechotę, szukała samochodem i w końcu znajdowała, ale z czasem stało się dla niej jasne, że są miejsca, gdzie Ernesto czuje się lepiej niż u niej. No a jednym z tych miejsc była, bez wątpienia, posiadłość Babette. Widząc, że na dłuższą metę próby zatrzymania Ernesto skazane są na niepowodzenie, dała mu odejść. Zgodnie z przypuszczeniami przeprowadził się on wtedy prosto do Babette.
Babette, będąc kobietą zamożną, posiada dom na Florydzie, gdzie spędza zimy. Ponieważ jest ona usportowioną zamożną kobietą, posiada też konia pod wierzch. Koń także spędza zimy na Florydzie. No a skoro Batette wiezie już koniowóz z koniem przez pół Stanów, nie robi większej różnicy, że i Ernesto się z nimi zabiera.
W ten oto sposób Ernesto, niczym Hamerykański emeryt, co roku gdy złota Hamerykańska jesień ma się ku końcowi, zwija manele i kieruje się na upalną Florydę. Nie byłoby w tym zresztą niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że Ernesto jest... zwykłą domową świnią.

Przez pewien czas myślałam, że Anne i Babette są jedynymi ludźmi, którzy zamiast świnie jeść, trzymają je w zagrodach dla towarzystwa. Ostatnio jednak usłyszałam następującą historię: znajomy był na przyjęciu z okazji wyremontowania domu (coś w rodzaju parapetówy, znaczy). Goście z eleganckimi drinkami w dłoniach podziwiają właśnie wykafelkowaną kuchnię, a tu przez uchylone drzwi z ogrodu wchodzi świnia.
- Idź do siebie! - zawołał właściciel, a świnia posłusznie oddalila się w sobie tylko znanym kierunku. 
04:05, haneczka14 , Zwierzęta
Link Komentarze (4) »