Archiwum
środa, 29 maja 2013
Skunks

Niedawno przybyli do Hameryki Europejczycy pytają czasem, jak, i czy naprawdę tak strasznie, śmierdzi skunks. Zwykle odpowiadam, że jak go kiedyś, na przykład przejeżdżając samochodem w pobliżu rozjechanego egzemplarza, poczują, to już będą wiedzieli.

Skunksia rozrzedzona woń przypomina zapach benzyny. Gdy ciepłym letnim wieczorem przez otwarte okna dojdzie nas ledwo wyczuwalny zapach odległej stacji benzynowej, należy natychmiast rzucić się do ich zamykania. Bez względu na to, jak ciepło i przyjemnie jest na polu, jak pięknie śpiewają ptaki. Aromat ów ma bowiem to do siebie, że przybiera na sile w tempie geometrycznym. Po krótkiej chwili nie przywodzi już na myśl benzyny, tylko wizję natychmiastowej ucieczki dokądkolwiek, byle dalej od miejsca, w którym właśnie dokonaliśmy wdechu.

Osobną rozkoszą jest dla posiadaczy psów bezlitosne poperfumowanie ulubieńca przez dzikiego zwierza. Proszę mi wierzyć, niewinne psie wytarzanie się w padlinie, to nic. Oczywiście konieczna jest dokładna kąpiel. Ale nawet po bardzo bezwzględnej operacji wspomnienie po bliskim spotkaniu unosi się zwykle nad czworonogiem w postaci niewidocznej ale wyrażnie wyczuwalnej chmurki jeszcze przez dłuższy czas.

Odpowiedź dla niedawno przybyłych do Hameryki Europejczyków jest więc twierdząca. Skunks śmierdzi strasznie.

Tagi: skunks
21:55, haneczka14 , Zwierzęta
Link Komentarze (2) »