Archiwum
niedziela, 04 maja 2008
Hamerykanie i bakterie

Sezon przeziębieniowy co prawda dobiegł końca, ale zaczęły się wzmożone alergie, kichanie więc nadal jest w modzie. W tym kontekście wyżyję się trochę na hamerykańskim sposobie obchodzenia się z bezpośrednim zagrożeniem życia, jakim wydaje się być dla nich kontakt z najdrobniejszym zarazkiem. Z jakichś przyczyn znaczna część tutejszego społeczeństwa nie stawia na wzmocnienie własnego systemu odpornościowego, lecz na wybicie do nogi zarazków znajdujących się w otoczeniu. W syzyfowym swym wysiłku zaopatrują się w dezynfekujące chusteczki, nasączone mordującym życie płynem i przecierają nimi telefony, komputery, biurka, klamki w biurze i własne ręce co dwie sekundy. Specjalnym odkażającym aerozolem spryskują kilka razy dziennie pomieszczenia. U szczytu sezonu grypowego niektóre supermarkety oferują przy wejściu odkażające chusteczki z sugestią, żeby przecierać nimi uchwyt wózka i nie narażać się na niebiezpieczeństwo dotknięcia czegoś, co przed chwilą dotykane było przez kogoś innego. W toaletach biurowych pojawiają się wydrukowane maczkiem na formacie zbliżonym do A4* porady, co robić, żeby nie nabawić się kataru, kaszlu, bólu gardła, grypy, zapalenia płuc, śmierci. Punktów jest wiele, jednym ze sprawiających mi szczególną radość jest zalecenie, aby w niebezpiecznym okresie zrezygnować z podawania ludziom ręki na przywitanie. Jeśli zaś nie udało się nam uniknąć nieszczęścia i na przykład musimy zakaszleć, to nie powinniśmy zasłaniać ust dłonią, tylko rękawem z przedramienia. W ten sposób, gdy jakiś nieuświadomiony samobójca poda nam jednak rękę, ograniczymy ryzyko zarażenia go naszą dżumą, cholerą i tyfusem. Jazda windą w towarzystwie człowieka kaszlącego lub  zakatarzonego, jest dopustem bożym i mili pasażerowie po wyjściu z windy głośno wymieniają uwagi na temat tego, ile dni potrzeba będzie, by wylęgła się u nich straszna choroba, której się właśnie nabawili.

Oczywiście nie wszyscy obywatele Imperium zachowują się w ten sposób. Odsetek dewiacji objawiającej się donkiszotową walką z mikrobami wydaje mi się jednak być tu "nieco" wyższy niż w Europie. No ale, ostatecznie, przecież wszystko tu jest większe!

*Tutaj wszystko jest inne niż na całym cywilizowanym świecie, więc papier też jest w innym, hamerykańskim, formacie.

04:02, haneczka14 , Ludzie
Link Dodaj komentarz »