Archiwum
niedziela, 01 kwietnia 2018
Reminiscencje po Czarnym Proteście i nie tylko

Mieszkam w pobliżu Wielkiego Hamerykańskiego Miasta, a nie Warszawy i dlatego mnie na Czarnym Proteście nie było. Tym niemniej ubrałam się na czarno do pracy i kilku zainteresowanym osobom wyjaśniłam, w czym rzecz. Poruszona relacjonowałam też Mojemu (który jest Niemcem) wydarzenia w Polsce. Do politycznego wymachiwania pięściami i rewolucyjnych okrzyków w moim wykonaniu ma on zwykle podejście cokolwiek stoickie. Tym niemniej, gdy w piątek tydzień temu wychodziliśmy wieczorem, ubrana w inne niż do pracy, niemniej jednak od stóp do głów czarne ciuchy, zobaczyłam, że on też ubrany jest całkowicie na czarno. Wiedząc, że oprócz stoicyzmu mogę też liczyć na absolutną szczerość, spytałam, czy to przypadek, czy też świadomie wspiera moją polityczną demonstrację? - Oczywiście, że wspieram demonstrację! - No i nawet jeżeli jej nie finansują, to Niemcy jednak faktycznie wspierają opozycję w Polsce...

Tydzień temu w Hameryce też miało miejsce wiele licznych i nietypowych demonstracji. Na ulicę wyszli uczniowie, domagając się ograniczenia w dostępie do broni. Nastolatki mają dość wiadomości, że do jakiejś szkoły znowu wtargnął mniej lub bardziej niezrównoważony bandyta i wystrzelał z broni szybkostrzelnej pół (albo i grubo więcej) klasy. Hamerykański dostęp do broni jest kuriozum na skalę światową i być może nadchodzi czas, kiedy społoczeństwo i, za przeproszeniem, politycy, będą się musieli z tematem zmierzyć, zamiast z pełną hipokrytycznie nawoływać do modlitw za wystrzelanych i ich rodziny. Zaiste, wiele jest podobieństw między Polską a Hameryką, zaiste, za wiele.