Archiwum
sobota, 29 kwietnia 2017
Wiosenna łąka

Jestem w raju. Idę lekko wznoszącą się, miękką ścieżką wśród traw, świeci słońce, świeżuteńka wiosenna zieleń pachnie, łagodny wiatr chłodzi rozgrzaną skórę. śpiewają ptaki. Przystaję, żeby spojrzeć na drugą stronę opadającej w kierunku lasu łąki, wystawić twarz do słońca. Zamykam oczy. Otwieram. Oddycham głęboko, obok przeleciał ptak, usiadł na wystającym z ziemi patyku i zaraz znowu zaczął świergotać. 

Nawet nie zauważyłam, gdy, idąc szybkim krokiem, znalazła się w odległości kilku metrów ode mnie. Z wyrobionym przez lata pobytu w Hameryce odruchowym uśmiechem odpowiedziałam na pozdrowienie.

- Pięknie tu! - Zagadała.

- Niewypowiedzianie pięknie! - Zgodziłam się.

- Tylko szkoda, że to nie nasza własność.

- Możemy tu przychodzić codziennie. - Po jej minie widzę, że to nie to samo, więc dodaję: - a nie musimy o to dbać jak o własność.

- Ma pani rację - roześmiała się - nie pomyślałam o tym, jakby to było nasze, to cały czas spędzałybyśmy na koszeniu trawy! Jednak tak jest o wiele lepiej! - Życząc miłej reszty dnia odeszła pod górę krokiem wskazującym na chęć zrzucenia kilku kilogramów.

To miło, że pozwoliłam jej pozbyć się uczucia niedosytu, wywołanego nieposiadaniem raju. Wbrew obawom, po kilku minutach udało mi się nawet wrócić do poprzedniego błogostanu, przerwanego tym krótkim, natrętnie przypominającym o ludzkiej naturze, spotkaniem. 

21:37, haneczka14 , Ludzie
Link Dodaj komentarz »