Archiwum
poniedziałek, 02 grudnia 2013
Wróżby i wróżbici
Dawno, dawno temu, na najstarszym niemieckim uniwersytecie, jeden z moich profesorów od literatury był z zamiłowania astrologiem. W praktykowaniu owego hobby posuwał się tak daleko, że stawiał osobiste horoskopy swoim ulubionym studentom. Mnie też taki zaszczyt kopnął i miałam okazję dowiedzieć się, co mówią gwiazdy. Bawiłam się przy tym świetnie, a mój astrolog wydawał się być pod dużym wrażeniem owego horoskopu, przy czym, w odróżnieniu ode mnie, traktował go zupełnie poważnie.
Minęło czasu mało-wiele, przeprowadziłam się na inny kontynent. Wiele firm, zresztą nie tylko w tej zwariowanej Hameryce, w której przyszło mi żyć, przeprowadza swoim potencjalnym pracownikom, albo takim, których podejrzewa o możliwości awansu, testy na osobowość. I ten zaszczyt mnie kopnął (najpierw zrobili mi jeden test i przyjęli mnie do roboty, a teraz robią inne, ulepszone testy większej grupie osób - patrz punkt drugi). Z mającej miejsce po tym drugim teście indywidualnej rozmowy z panią psycholog dowiedziałam się... mniej więcej tego, co dawno, dawno temu powiedziały mi gwiazdy ustami niemieckiego specjalisty od Rilkego i Hofmannsthala.