Archiwum
niedziela, 25 listopada 2012
To dopiero wyzwanie

Dzieciom się tu bardzo podoba, ale u ich europejskich matek hamerykańskie podejście do wychowania wywołuje popłoch. Panująca w Hameryce wiara w pozytywną motywację sprawia, że latorośle są na każdym kroku chwalone, zachęcane i jeśli w ogóle, to bardzo łagodnie krytykowane. (Odnosi sie to zresztą nie tylko do dzieci, dorosłym negatywne recenzje też trzeba serwować jak kanapkę: na początek coś miłego, potem to, co faktycznie chce się przekazać, a na koniec znowu coś pozytywnego). Nic więc dziwnego, że wychowani w innym kręgu kulturowym rodzice wpadają w panikę w rodzaju: mój czterolatek ma już tak rozbujałe ego, że ja nie wiem, jak to dalej będzie.Wyobraź sobie, on myśli, że zna cztery języki! Tylko dlatego, że poza ojczystym i tą odrobiną angielskiego umie powiedzieć dwa słowa po chińsku i dzień dobry po francusku!

No a na samych zasadach się przecież trudności nie kończą. Weźmy na przykład takie przyjęcia urodzinowe: zapraszamy piecioro-sześcioro najbliżej zaprzyjaźnionych dzieci do domu, czy wszystkie z grupy (średnio dwadzieścia pięć) na zorganizowane przyjęcie w jakiejś „bawialni”? Pieczemy tort, który nam smakuje, czy kupujemy hamerykański żółto-brązowy „cake”, do którego iście ulepkowej słodyczy tutejsze dzieci są przyzwyczajone i mogą nie chcieć mniej słodkiego, europejskiego ciasta? 

czwartek, 15 listopada 2012
Leniwy Pięknooki

Ktoś mógłby powiedzieć, że pranie Pięknookiego Pręgowanego kompletnie mija się z celem, bo koty same najlepiej się przecież myją. Faktycznie, w większości wypadków tak jest. W pewnym wieku jednak zdarza się im zaniedbywać ablucje.

Dokładnie mycie się nie jest zresztą jedyną kocią czynnością, do której Pięknooki Pręgowany się nie przykłada... W zeszłą zimę zauważyłam, że w domu, który zamieszkuje wraz ze swoimi ludźmi czasem dziwnie pachniało. Woń nieprzyjemna, choć dobrze mi skądś znana, ale skąd??? W żaden sposób nie mogłam skojarzyć.

Zalatywało szczególnie na dole, w pomieszczeniu używanym jako studio jogi. Ponieważ jednak miało to miejsce sporadycznie, podobnie jak większość pozostałych osób, starałam się to ignorować. Wyjaśnienie przyszło w kilka miesięcy później. Siedząc na tarasie w upalny letni wieczór i wspominając miniony semestr Pani od Pięknookiego Pręgowanego opowiedziała, jak to kiedyś zaczynała właśnie poranne zajęcia dla początkujących, grupa siedziała na poskładanych w kostkę kocach, panowała cisza, aż tu jedna dziewczyna nagle z krzykiem zerwała się na równe nogi. Odrzuciła warstwę koca, na którym siedziała i odkryła w środku... zaduszoną pod ciężarem jej ciała mysz! Mysz owa, zanim Bogu ducha oddała, zdążyła się jeszcze poruszyć, co mimowolna morderczyni poczuła pod pośladkiem... Oczywiście o kontynuowaniu zajęć nie było już mowy.

Po tej historii, przekonawszy się ostatecznie, że obecność Pięknookiego Pręgowanego przed myszami nie chroni, nie chcąc podzielić losu króla Popiela, zakupili humanitarne łapki (takie, co to myszy w całości łapią nie robiąc im krzywdy – jak się chce, to można je po złapaniu wypuścić potem na świeże powietrze) i wyłapała całą rodzinę. Żeby zapobiec ich powrotowi pod strzechę, wywieźli je wszystkie samochodem do odległego parku. A wywozili w miarę łapania, czyli po jednej. Obrócili z pięć albo sześć razy. Jak na razie myszy nie ma, niepokojący zapach też się już nie pojawił
Tagi: kot myszy
03:55, haneczka14 , Zwierzęta
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 listopada 2012
Wizyta u kota

Siedzimy wieczorem u znajomej, a z głębi domu rozlega się gardłowe: mrrrrrrauuuu!

- To ten kot – mówi, a my trochę się dziwimy, bo wszyscy przecież znamy Pięknookiego Pręgowanego. – To ten kot, któremu w siedemnastym roku życia dane było zakosztować kąpieli. Zaserwowałam mu ją w zeszłym tygodniu.

- Ależ dlaczego to uczyniłaś? – Pytamy poruszeni do głębi.

- On bardzo lubi siedzieć w piwnicy. Ma tam nawet posłanie. Robiąc jesienne porządki odkryłam w starym wełnianym dywanie w piwnicy olbrzymią, wygryzioną przez mole dziurę. No i dostałam paniki, że mogą się rozprzestrzenić. W związku z czym wyprałam wszystko w całym domu, włacznie z kotem...


- Nawet nie jesteś podrapana – zauważyłam z uznaniem.


- Akcja była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach i co do sekundy. (Wyobrażam sobie, że, nie przymierzając, jak ta Kutcherę.) Kąpaliśmy go oboje, ubrani jak na podbój kosmosu. (Prawdopodobnie mieli na sobie skafandry i pilotkę jak Lamia w kultowym filmie).


W każdym razie teraz już można być pewnym, że Pięknooki Pręgowany nie jest nośnikiem molich larw. Co najwyżej niebezpiecznych resentymentów. Choć, jak wiadomo, kota sie piere, piere sie, ino sie nie wykręco...
piątek, 09 listopada 2012
Wybory 2012

We wtorek wygraliśmy wybory. Bardzo się ucieszyłam widząc rano wyniki w internecie, bo kiedy wykończona po intensywnym dniu szłam spać, nie wyglądało to wcale tak różowo. Raczej czerwono*. Czyli czarno. Ale rano było już niebiesko**.

Okazało się, że w związku ze zmianą mojego miejsca pracy, zmieniły się także poglądy polityczne wokół mnie. Ubogie i kolorowe Wielkie Hamerykańskie Miasto to ocean błękitu, a bogate, w przeważającej części białe przedmieście, bardziej jest podzielone pod względem politycznych upodobań. Moje towarzystwo w pracy wykazuje też większą powściągliwość w głośnym deklarowaniu swoich przekonań. Wyjątek stanowił właściwie jeden gość. Jest od sprzedaży, czyli musi być ugadany i reklamę mieć we krwi. Ale trochę przykro było słuchać. Po tym, jak zakończył wywód na temat imion Obamy, z których jedno to przecież, jak każdy wie, Hussain, zrelacjonował następujące zdarzenie. Podczas kampanii wyborczej podeszła do nich na ulicy pani rozdająca ulotki demokratów. 

- Pozostawiłem synkowi - który ma cztery latka - rozegranie tej sytuacji. I wiecie, co jej powiedział? Że jak pomaga w domu, np. sprzątając swoje zabawki, to dostaje nagrodę. I dlatego jest odpowiedzialny. W związku z czym nie może wziąć od niej tej ulotki, bo nie będzie pomagał ludziom, którzy są nieodpowiedzialni. - Ktoś z siedzących przy stole zapytał go, jak w podobnej sytuacji zachowałaby się jego córeczka (też czteroletnia, bo to bliźnaki). – Aaa, nie, jej takie rzeczy nie interesują, ona się chce tylko czesać i stroić...

O ile we wtorek wszędzie go było pełno, o tyle w środę nikt go nie widział i wcale nie jestem pewna, czy w ogóle przyszedł tego dnia do pracy.

* Czerwony to kolor republikanów, czyli partii bardziej na prawo i bardziej konserwatywnej.

** Niebieski, to kolor demokratów.