Archiwum
poniedziałek, 24 listopada 2008
Klient Na Całe Życie
Mój szef ma na karku firmę windykacyjną. Nie, nie ma to nic wspólnego z moją pracą. To jego prywatny "dług". 
Otóż kilka lat temu zapisał się był (od kiedy umarł Jerzy Waldorff nikt już nie pielęgnuje tradycji i nie używa czasu zaprzeszłego w języku polskim i dlatego, Drogie Dzieci, forma ta wydaje się Wam taka dziwna) na siłownię. Podpisano z nim umowę na preferencyjnych warunkach jako z Klientem Na Całe Życie. Miesięczną opłatę pobierano automatycznie z karty kredytowej. Niecałe dwa lata temu Szef przeprowadził się do innego miasteczka i po roku nieodwiedzania owej siłowni (i automatycznego uiszczania opłat) stwierdził, że to nie ma sensu, bo jak do tej pory się tam nie wybrał, to już się nie wybierze, że to jednak za daleko, trzeba się wypisać. Zadzwonił tam, powiedział jak jest i żeby od przyszłego miesiąca nie sciągali już opłat. A tu nie tak łatwo. Nie kazali mu się, co prawda, stawić co Rzymu, a jedynie przysłać odpowiednie pismo i obiecali, że po upływie sześciu miesięcy od wpłynięcia owego pisma (!!!)  siłownia uzna jego rezygnację i przestanie pobierać opłatę... Szef, jaki jest porywczy, tak od razu stwierdził, że chyba sobie z niego jaja robią i zablokował sciąganie opłat z karty kredytowej przez rzeczoną instytucję od pierwszego kolejnego miesiąca. 
Najpierw była cisza, potem ktoś do niego zadzwonił, tłumacząc, że pismo i sześciomiesięczna kwarantanna wymagana jest do zerwania owej preferencyjnej umowy zawartej z nim jako z Klientem Na Całe Życie, Szef niedelikatnie powiedział im, co myśli o tej kwarantannie, a teraz dostał brzydki list od firmy windykacyjnej, która ściga go za niezapłacone w ciągu sześciu miesięcy od pierwszej rozmowy telefonicznej z siłownią opłaty.
Jest taki reżyser, Krauze sie nazywa...
03:55, haneczka14 , Ludzie
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 listopada 2008
Wielka sprawa

Starzy ludzie w Wielkim Hamerykańskim Mieście pamiętają czasy, kiedy to istniały tu restauracje, do których części ludności wstęp był wzbroniony, na podstawie koloru skóry. 

Dotyczyło to nie tylko restauracji.

Barbarzyńskie przepisy zostały zniesione, zaprowadzono nowe, mające na celu wyrównać, a nierzadko w ogóle dać, sporej części społeczeństwa życiowe szanse.

Prawo można zmienić, nie ma w nim już segregacji. Proszę jednak przejechać przez Wielkie Hamerykańskie Miasto! Dzielnice białe. Dzielnice czarne. Dzielnice latynoskie. 

Hameryka gości mnie już od pięciu lat. Z racji pracy mam kontakt z wieloma różnymi ludźmi. Spotkałam tu przez ten czas tylko dwa (dwa!) biało-czarne małżeństwa. W każdym z nich jedna z osób pochodzi spoza Stanów Zjednoczonych. Większość moich hamerykańskich znajomych nie zna ani jednej biało-czarnej pary.

Taki między innymi jest kontekst wtorkowego wyboru Hameryki. I niech mi ktoś powie, że to nie jest wielka sprawa!
03:51, haneczka14 , Ludzie
Link Komentarze (6) »