Archiwum
sobota, 02 lutego 2019
Odgłosy zimowej nocy

Spokojny wieczór. Niezwykle, jak na tę okolicę, silny mróz. Za oknem leży śnieg, potęgując jeszcze panującą ciszę. Po dość aktywnym dniu w pracy relaksuję się w pokoiku na piętrze. Mój jest w podróży, udało mu się uciec przed tymi syberyjskimi temperaturami na kilka dni do ciepłej Kalifornii. Kot śpi na poduszkach. Zapaliłam sobie woskowe świece dla nastroju i podkręciłam trochę ogrzewanie. Cisza. 

Nagle - DUP!!! Szeroko otwieram przymknięte oczy - ki diabeł??? Gdybym miała młode koty, pomyślałabym, że właśnie przewróciły jakiś ciężki mebel na dole. Ale kota mam już tylko jednego i to starego, który czas swój spędza na poduszkach. śnieg zsunął się z dachu? Odgłos byłby podobnie mocny, ale bardziej bardziej stłumiony. Może to kawałek lodu spadł na taras? Idę na dół, świecę światło na tarasie - przyprószony idealnie równą warstwą czyściutkiego śniegu. Patrzę przez drzwi wejściowe - tak zimno, że nikogo na spacerze z psem nie widać. Nie ma rady - schodzę do piwnicy. Zaglądam w kąty, wyglądam przez okna - śnieg za domem dziewiczy, żadnych śladów sarnich kopytek, cisza.

Wracam na górę i decyduję się zignorować słyszany odgłos, przyjmując, że musiało spaść coś, czego nie zauważyłam. Nie mam pojęcia, co mogłoby to być, no ale jakąś hipotezę roboczą trzeba przyjąć. Robię jeszcze rachunek sumienia z zakręcania wody doprowadzonej do kurków w ogrodzie, ale doskonale pamiętam, że jesienią sama to zrobiłam. Jestem już w łóżku, gdy przed samym zaśnięciem słyszę - DUP!!! Ignoruję. Teraz i tak niczego nie odkryję. Budzę się na chwilę przed budzikiem, na polu oczywiście jeszcze ciemno, cisza, nagle - DUP!!! Hmmm. Jakbym miała ten odgłos do czegoś porównać, to chyba do pękającego na ostrym mrozie drzewa w lesie. Mróz tej nocy chyba był wystarczający, ale w środku mojego domu nie rosną drzewa...

W pracy myślę o tym dziwnym odgłosie. Zupełnie inny niż kroki na pustych drewnianych schodach, albo niezamieszkanym strychu, z jakimi zdarzało mi się kiedyś mieszkać, dawno temu, na innym kontynencie. Dzielę się obserwacją z koleżanką. Bingo! Czytała rano lokalne wiadomości w internecie i wyczytała, że temperatura spadła tak gwałtownie, a ziemia po całym 2018, w którym właściwie bez przerwy padał deszcz, tak jest nasączona, że w naszej okolicy zaobserwowane zostało zjawisko, zdarzające się normalnie tylko w Kanadzie i najbardziej na północ wysuniętych terenach Hameryki, polegająca na tym, że ta duża ilość wody gruntowej szybko zamarza, rozszerza się i powoduje mikroeksplozje, które są słyszalne, zwłaszcza w nocy i wieczorem, gdy poza tym panuje cisza. Po angielsku to się nazywa cryoseism. Zjawisko nie mające nic wspólnego z ruchami tektonicznymi, a dużo z lodem.

23:24, haneczka14 , Rzeczy
Link Dodaj komentarz »