Archiwum
czwartek, 05 lutego 2009
Policja i społeczeństwo

Zaufanie, jakim spora część Hamerykanów darzy swoją policję, stanowi oczywisty kontrast z moją, ukształtowaną w innej części świata i innych realiach, postawą, którą można zawrzeć w następującym zdaniu: z władzą lepiej nie zadzierać, a jeszcze lepiej od niej z daleka.

Moja tutejsza znajoma znalazła kiedyś w szafie na poddaszu smacznie sobie śpiącego nietoperza. Jak przystało na dorodnego jankesa, ów „aniołek myszy” przypominał bardziej „aniołka szczura”. Moja znajoma zadzwoniła więc po policję. Postawiony w obliczu wiszącego na pięterku wyzwania muskularny stróż prawa bez namysłu wyciągnął z kabury pistolet i wymierzył w złoczyńcę. Gospodyni podniosła wrzask: prosiłam, żeby go stąd zabrać, nie zabijać! Pomijając już humanitarną stronę całej akcji, wystrzelona wewnątrz takiego tutejszego, wybudowanego z dykty, domku, kula, przeszłaby przez ścianę na wylot. Policjant obruszył się: „droga pani, my nie jesteśmy z ochrony zwierząt!”

Dopiero jej mąż po powrocie do domu pradził sobie z wiszącym głową w dół gościem: podstawił wiaderko, rąbnął kilka razy kijem w drążek na którym gacek wisiał, ten wpadł do wiaderka, wiaderko zostało nakryte pokrywką i wyniesione na swieże powietrze, gdzie delikwenta wypuszczono. W jaki sposób zaś nietoperz w ogóle dostał się do szafy? Tego nie wie nikt.

W goszczącej mnie części Hameryki nie ma wielkich opadów śniegu, ale w zimie drogi regularnie pokrywają się lodem. Wjazd do garażu i wejście do  domu znajomych są dość strome (dom położony jest niżej niż ulica). Gdy widziałam się z nimi ostanio, skarżyli się, że wszystkie mięśnie ich bolą, bo przez cały weekend usuwali zaklejający cały podjazd koci żwirek. Dla osób nie mających doświadczeń ze żwirkiem używanym w kocich ubikacjach: istnieją najrozmaitsze rodzaje tego produktu, ale większość z nich ma tę właściwość, że w kontakcie z wilgocią natychmiast skleja się i tworzy grudy  (żeby łatwiej je było usuwać z kibelka). Niezbyt jasne dla mnie było, skąd tyle żwirku wzięło się na ich podjeździe. To żeby się nie ślizgać. Zamast wysypywania soli na lód. Przyznali, że nie był to najlepszy pomysł. A pochodził z tak dobrego źródła! Kto poddał im tę myśl? Ano policja!

Żeby oddać rację policji - ktoś wspomniał, że rekomendowała ona wożenie ze sobą worka żwirku w bagażniku na wypadek utknięcia na lodzie gdzieś w drodze. Dlaczego zaś koci żwirek jest tu łatwiej dostępny niż piasek do posypywania drogi, to już pozostaje tajemnicą okolicy, w której mieszkam...

00:31, haneczka14 , Ludzie
Link Komentarze (1) »