Archiwum
wtorek, 21 lutego 2006
Wewnetrzna ucieczka z Hameryki

Czasem czlowieka rzeczywistosc tak ze wszystkich stron zalewa, ze trzeba poszukac wyspy. Dla wytchnienia i odreagowania. W dawnych czasach w innym swiecie kupowano do tego celu "nic". Czyli pol litra na dwoch:-)

A co moze zrobic czlowiek za oceanem? Moze przeleciec sie od Europy i nawdychac innego powietrza. Moze tez pojsc na proszona kolacje.

Jesli zas chcemy, jedzac dobre rzeczy, dac dosadny wyraz swemu zwatpieniu w dalsze losy goszczacej nas polowy kontynentu, najlepiej wybrac sie do przedstawicieli narodu kojarzonego powszechnie z pewnymi plazami. Wychwalajac zdobycze cywilizacyjne La Republique, pod ktore podciaga sie w patriotycznym uniesieniu cala EU, wraz z najnowszymi jej czlonkami (no niech bedzie, ze to tak troche: przyczepio sie gowno okretu i mowi - plyniemy!) spedzamy przy stole mily wieczor i polowe nocy. Zaczynajac po dwudziestej od kir royal (wytrawne biale wino zabarwione sokiem z czarnej porzeczki) zagryzanego oliwkami, wloskim salami i przeszmuglowanym przez gospodarzy PRAWDZIWYM pasztetem, przesiadajac sie do duzego stolu, zeby sprobowac, czy panu domu udaly sie muszle w bialym winie i zapijajac je takowym, dalej pijac biale wino do zapiekanego w porach lososia, upajajac sie uplywajacym na czarujaco zlosliwej konwersacji czasem, przechodzac do serow i nieodlacznego czerwonego wina, w godzine po zmianie daty decydujemy sie na kawe (badz herbate - tacy to rewolucyjni gospodarze!) i mus czekoladowy. Posiedzenie konczymy miedzy druga a trzecia i dajemy sie wiezc Mojemu (ktory z racji funkcji musial ograniczac ilosc wina) do domu, zasypiajac Mu w samochodzie.  To byl upojny wieczor...

15:23, haneczka14
Link Komentarze (1) »
środa, 15 lutego 2006
Hamerykanski snieg

Hamerykanski snieg jest bialy, prosze panstwa:-))) I ostatnio jest go duzo, napadalo w nocy z soboty na niedziele i zaskoczylo drogocow. Trzeba cwiczyc kreatywne parkowanie miedzy bialymi gorami usypanymi przez plugi. Dzisiaj zrobilo sie cieplej, wiec to pewnie na szczescie dosc szybko splynie. Musze przyznac, ze w Polszcze mi snieg mniej przeszkadzal - moim subiektywnym zdaniem lepiej jestesmy do niego przygotowani niz wschod stanu zwanego Puszcza Penna.

Moje koty sa kotami wylacznie domowymi - na pole wychodza tylko na balkon (wiem, ze dla Ludzi Polnocy zwrot ten bedzie cokolwiek trudny do zrozumienia:-))) Mlodszy sniegu jeszcze w zyciu nie widzial, a do zimna w ogole nie jest przyzwyczajony (cale zycie na pokojach), jak zawieje od otwieranych drzwi albo okna, to zaraz po kociemu otrzasa lapki. Otwarlam drzwi na balkon, ktory bardzo lubi i jak slyszy otwierane drzwi pedzi w podskokach. Przypedzil. Zobaczyl snieg (balkon jest pod dachem, ale ze wialo, wiec nawialo tak z 5 cm). Zahamowal. Wystawil lapke. Pomacal. Zimne. Mokre. Usiadl na progu i mysli. Wystawil lapke i pomacal kawalek dalej. Zimne. Mokre. Wstal, przesunal sie na prawo, tam pomacal. Hm, ciagle zimne i mokre. Pomacal jeszcze kilka razy w innych miejscach stojac na progu, wreszcie sie zdenerwowal i dal susa na srodek balkonu. Oj, we wszystkie cztery lapki zrobilo sie zimno i mokro!!!! Zeby zmniejszyc dyskomfort stanal na trzech, prawa przednia trzymajac przed soba jak pies mysliwski. Potem zmienil na lewa przednia. Zaczal macac dookola, ostroznie przesuwajac sie w poszukiwaniu miejsca, ktore nie byloby tak mokre i zimne. Ale nigdzie nie bylo lepiej! Biale obrzydlistwo pokrylo caly balkon!!! W koncu dal za wygrana i wydluzonym susem wrocil do mieszkania. Czujac znow miekki cieply dywan pod "paputkami" wystartowal jak rakieta i z zakrzywionym ogonem zrobil trzy ekspresowe rundy honorowe, przy czym za bieznie sluzyla nie tylko podloga, ale i fotel z kanapa. Suche i cieple:-)

20:32, haneczka14 , Zwierzęta
Link Komentarze (6) »