Archiwum
sobota, 04 stycznia 2014
Równik, Wittgenstein i GPS
Pytanie, w jaki sposób język, jakim się posługujemy, wpływa na nasz sposób myślenia, pojawiło się w filozofii i lingwistyce najpóźniej za czasów Wittgensteina. Że używany język wpływa bezpośrednio na sposób zapamiętywania, a być może w ogóle uczenia się, prześledzić można na następującym przykładzie z dzisiejszej naszej rozmowy przy śniadaniu, na temat Ameryki Łacińskiej. Wymiana zdań miała miejsce po niemiecku:

Ja: - Zabawne, zawsze wydaje mi się, że Peru leży bardziej na północ, bliżej równika. - Za to z położeniem Ekwadoru nie mam problemów od czasu, gdy mieliśmy ucznia z Quito i nawiedziło nas trzęsienie ziemi.*

Mój:- Z Ekwadorem nie mam problemu, bo leży na równiku 
(Tutaj trzeba usłyszeć oba słowa po niemiecku: Ekwador to po niemiecku Ecuador, a równik - podobnie brzmiące Äquator.)

Ja: - Ha! Jasne, to tak, jak ja dzięki polskiemu od razu wiem, że wschód słońca jest na wschodzie, a zachód na zachodzie.
(Po niemiecku wschód jako kierunek geograficzny - Osten, ma ze wschodem słońca - Sonnenaufgang, równie mało wspólnego, co Westen z Sonnenuntergang - odpowiednio zachód jako kierunek i zachód słońca.)

Natychmiastowe (a nie dopiero po półtorasekundowym namyśle - to może być za późno, żeby wjechać na właściwy pas) kojarzenie kierunków jest umiejętnością bardzo przydatną podczas jazdy samochodem w nieznanych okolicach w Hameryce. Ważniejsze drogi i autostrady oznaczone są numerami, a na drogowskazach oprócz numeru drogi, widnieje kierunek geograficzny. Na przykład dojeżdżamy do wjazdu na autostradę, wjazd na prawo oznaczony jest I90 Wschód, a na lewo I90 Zachód. No i teraz trzeba wiedzieć, że droga na wschód prowadzi do Bostonu, a na zachód - do Buffalo. Nazwy miast pojawiają się na drogowskazach dopiero na kilkanaście mil przed wjazdem do miasta - wcześniej trzeba znać stronę świata, w jakiej się w stosunku do nich znajdujemy.
Dzisiaj GPS ułatwia zadanie bez względu na nasz język - nawet jeśli nie zrozumiemy co do nas automatyczny głos mówi, na monitorku pokaże się strzałka pokazująca odpowiedni kierunek. Czy to kolejny przykład na demokratyzację świata?

*Trzęsienia ziemi nie zdarzają się właściwie w rejonie, w którym mieszkam, są natomiast  chlebem powszednim w Ekwadorze. Gdy niespotykane tutaj zjawisko miało u nas miejsce kilka lat temu, nasz uczeń stał się dla nas cennym źródłem informacji. Poczynając od rozpoznania sytuacji. Całe 17-te piętro drży, sprzęty podskakują: - Mamy trzęsienie ziemi. - Nieee, tu nie ma trzęsień ziemi. - O tak! To jest trzęsienie ziemi! - Ależ skąd, u nas nie ma trzęsień ziemi! - To jak najbardiej jest trzęsienie ziemi!!! 
(W tym momencie włącza się alarm i wszyscy proszeni są o niezwłoczne opuszczenie budynku schodami pożarowymi.) - A mówiłem wam, że to jest trzęsienie ziemi?!