Archiwum
wtorek, 30 stycznia 2007
Przerazajace wentylatory

Nie tak dawno temu zmienilismy lokum na (duzo) wieksze i jestesmy w trakcie urzadzania. Bedziemy w tym trakcie jeszcze przez jakis czas. Ostatnio pod sufitami zainstalowane zostaly smigla, czyli wentylatory. Teraz jest zima, wiec w uzytku sa tylko w charakterze lamp, ale w lecie bardzo sie tu przydaja, zwlaszcza osobie palajacej taka antypatia do klimatyzacji w domu, jak ja.

Jak to zwykle bywa, gdy fachowcy przychodza, zeby cos zamontowac lub naprawic, koty zaszywaja sie w najciemniejsza glebie specjalnie w tym celu podziurawionej (przez koty podziurawionej) kanapy i wynurzaja dopiero, gdy nabeda pewnosci, ze niebezpieczenstwo zostalo zazegnane. Tak tez bylo i tym razem. Starszy wyszedl i powrocil do swoich zwyklych zajec (z ktorych glownym jest spanie), Mlodszy natomiast... Mlodszy wyczolgal sie z otomany i na podkurczonych nogach, szorujac brzuchem po ziemi uciekl z salony. Zupelnie nie wiedzialam, co wywolalo te panike, po chwili jednakze zobaczylam, ze ostroznie wraca. Wystawil lebek zza zakretu, spojrzal pod sufit - obraz jaki zobaczyl zjezyl mu wlos na ogonie - nastapil odwrot na z gory upatrzona pozycje (pod lozko w sypialni na gorze).

Przesiedzial tam wieksza czesc dnia. Gdy poszlam z nim pogadac, ucieszyl sie, wysunal spod lozka, ale rzuciwszy kontrolne spojrzenie pod sufit - w sypialni szczerzylo sie nei tak moze straszne jak to w salonie, ale jednak smiglo - szybko wrocil pod lozko. Nawet kolacji nie zjadl. Na drugi dzien zaczal ostroznie poruszac sie po pietrze - tamtejsze wentylatory sa biale i widac nie tak straszne. Ale na zejscie na dol ciagle jeszcze nie mogl sie zdecydowac. Jednoczesnie brak mu bylo towarzystwa - wszyscy, wlaczajac Starszego Kota, byli na dole. Siedzial na szczycie schodow i miauczal. Dopiero pod wieczor zdecydowal sie przyjsc do kuchni. Zerkal stamtad od czasu do czasu na brazowy wentylator w salonie i ciarki chodzily mu po grzbiecie.

Zachowanie Mlodszego Kota o tyle jest godne odnotowanie, ze w dawnym mieszkaniu tez mielismy wentylatory, latem krecily sie one na wszystkich mozliwych obrotach nie wywylujac zadnej kociej reakcji. No coz, jak powiedzial kiedys ktos znajacy sie na rzeczy: instrukcja obslugi zaginela dawno, dawno temu. Instrukcja obslugi kotow, oczywiscie...

14:49, haneczka14 , Zwierzęta
Link Komentarze (2) »
piątek, 12 stycznia 2007
Alarm pozarowy

Moja kolezanka mieszka w centrum Wielkiego Hamerykanskiego Miasta, w starym (z poczatku XX-wieku) budynku, na 10-tym pietrze. Na swieta przyjechala do niej mama. Moja kolezanka ma problemy ze spaniem, lyka ziolka i inne prochy nasenne i spi ze stoperami w uszach.

Ktorejs nocy matka szarpie ja, szczypie, sila wyrywa z lozka: co sie dzieje? Po wyciagnieciu stoperow w uszy wbija sie szpila alarmu pozarowego. Pierwszy odruch - wlozyc stopery czym predzej z powrotem do uszu i wrocic do lozka. Nie z mama te numery!!! Juz naciaga kolyszacej sie na nogach corce przez glowe bluze z kapturem, rzuca w nia butami - chodzze, trzeba sie stad natychmiast wynosic!!! I tak z 10-ego pietra ciasnymi i dusznymi schodami w dol...

Na dole spotkaly cztery inne osoby. Cztery osoby na 12-to pietrowa kamienice! Cala reszta, przyzwyczajona do tych falszywych alarmow, jak zwykle sprawe zignorowala. Bo jesli alarm wlacza sie tak czesto, to jakby go w ogole nie bylo - stopery do uszu i w kimono...

21:55, haneczka14 , Rzeczy
Link Komentarze (2) »