Blog > Komentarze do wpisu
Syndrom pierwszego oficera
Lubię Szefa Całej Fabryki, ale rozumiem, co miała na myśli jedna z moich koleżanek, gdy powiedziała o nim kiedyś, że brak mu ogłady towarzyskiej. Nie chodzi o to, że Naczelny jest jakimś burakiem, broń Boże, bardzo miły i dobrze wychowany (przynajmniej jak na tutejsze standarty) człowiek. Ludziom działa jednak czasem na nerwy to, że nigdy, nawet poza Fabryką, nie jest w stanie pogadać o niczym innym, niż Fabryka. No i, że czasem, nawet gdy wydaje się, że wszystko idzie świetnie i można by się na chwilę wyluzować, znajdzie dziurę w całym i zadania do wykonania.

Sobota w domu, jesteśmy najedzeni, panuje ogólny porządek, Mój właśnie pomył gary, koty umyły sobie futra, wszyscy w trójkę wyłożyli się na kanapie i mrucząc przytulnie zaczynają sjestę, a ja... widzę, że blaty nie są starte, właśnie usłyszałam, że pralka skończyła program, ta sterta papierów na stole nie dodaje pomieszczeniu uroku, trzeba znieść jabłka do piwnicy... Mój widzi niezdecydowanie na mojej twarzy i wie, co jest jego powodem - sama nie wiem, które zadanie mu najpierw przydzielić.

Dawno, dawno temu, gdy byłam nastolatką, zaczytywałam się książką Olgierda Borchadta "Znaczy Kapitan". Jedną z wielu fascynujących postaci, był tam pierwszy oficer żaglowca. Pierwszy oficer odpowiedzialny jest za to, żeby wszystko było zrobione. A na żaglowcach robota nie ma końca. Piękny letni dzień, wachta, która właśnie odpoczywa po nocnej służbie, zanim za kilka godzin znowu tę służbę obejmie, leży na pokładzie i rozkoszuje się promieniami słońca. Pierwszy wchodzi na pokład. - Opalacie się? - Uśmiecha się miło, bo sam bardzo lubi się opalać. Ale widok tylu leżących i nie robiących nic ludzi natychmiast przywodzi mu na myśl tę masę robót do wykonania. - Opalacie się??!!!!!! (Tutaj musiało nastąpić okrutnie przekleństwo, ale książka pisana była w czasach, gdy nie epatowało się łaciną w formie pisanej) wy (tutaj też w rzeczywistości musiało być przekleństwo) się opalacie, a robić nie ma komu!!!! - I natychmiast przydzielał na oślep i na odlew zadania do wykonania.

I to jest właśnie syndrom pierwszego oficera. 


sobota, 29 marca 2014, haneczka14

Polecane wpisy

  • Cel

    "Po jednej stronie jest jasność, ufność, wiara, piękno ziemi, zdolność ludzi do entuzjazmu, po drugiej ciemność, zwątpienie, niewiara, okrucieństwo ziemi, zdoln

  • Wszystko przez Lutra

    Usiłuję przetłumaczyć Mojemu (który jest Niemcem) podpisy pod kocią historyjką obrazkową. Na pierwszym obrazku widzimy kłaki wiszące nad spokojną tonią, a podpi

  • Tylko chwilę

    Jesteśmy tu tylko chwilę. A koty są tu jeszcze krótszą chwilę. Boleśnie dało nam to o sobie znać w zeszłym tygodniu, gdy trzeba było pożegnać się z Młodszym Kot

Komentarze
2014/04/01 10:20:32
Czasem tak mam... Nie położę się bezczynnie, dopóki wszystko nie będzie na swoim miejscu. Na szczęście to tylko okresowe napady "pierwszooficerstwa".
-
2014/04/11 04:30:10
A ja, żeby jabłka jeść zamiast nosiś je do piwnicy, piwnicy sobie nie wybudowałem. Nie wiem jeszcze jak rozwiązać problem prania, ale i to się da zrobić.