Blog > Komentarze do wpisu
Kartki z podziękowaniami

Z mojego środkowoeuropejskiego, południowopolskiego domu wiem, że jak się było u kogoś z kilkudniową wizytą, to po powrocie do domu elegancka osoba wysyła kartkę z podziękowaniem za gościnę. Oczywiście jest jeszcze kilka innych sytuacji, w których wysła się pisemne podziękowania, ale są to raczej wyjątkowe okazje.

A w Hameryce? Otóż w Hameryce wysyła się kartki z podziękowaniami w najmniej dla Środkowoeuropejki spodziewanych okolicznościach. Na przykład:

1) Od osoby, która przyszła na rozmowę kwalifikacyjną wszyscy w biurze - pięć osób - po kilku dniach dostają kartki z podziękowaniami. Za to, że byli tacy mili i że umożliwili poznanie firmy. Gdy pierwszy raz zobaczyłam taką kartkę, moja reakcja była dokładnie odwrotna do reakcji moich hamerykańskich kolegów. Podczas gdy ja pomyślałam, że kobieta obrzydliwie kadząc nam wszystkim, chce w ten włazidupski sposób już po fakcie, bo po rozmowie zwiększyć swoje szanse na pracę, ergo, że jest wstrętny lizusem, którego do roboty na pewno przyjmować nie należy, moi tutejsi koledzy stwierdzili, że to miły gest z jej strony. Zderzenie kultur.

Ad1) Pracę i tak dostała inna osoba i ja nie maczałam w tym palców:-)

2) Nowi sąsiedzi zapraszają człowieka na imprezę. Człowiek łapie, co tam ma pod ręką - dobre czekoladki i niezłe wino i idzie się uspołeczniać. Po kilku dniach w skrzynce na listy znajdujemy przemiłą kartkę z podziękowaniami od tychże sąsiadów, za (wyszczególnione): odwiedziny, czekoladę i wino. Zaraz, zaraz, jeżeli już ktoś, to raczej my powinniśmy byli wysłać kartkę z podziękowaniami za gościnę! Gdybym nie miała już pewnego doświadczenia z tymi tutejszymi kartkami, podejrzewałabym jakąś niezrozumiałą, a straszliwą w swoim wyrazie ironię... Kolizja kultur.

Ad2) Kartkę z podziękowaniami my też jak najbardziej wysłaliśmy, tylko że ich była pierwsza.

3) Moja hamerykańska przyjaciółka in spe miała urodziny. Wręczywszy prezent - dwie książki o których wiedziałam, że się jej spodobają, zabraliśmy ją na spacer do Zaczarowanego Ogrodu*, a potem do przemiłej pizzerii. Jeszcze w sklepie Ogrodowym kupiła kartkę i w drodze z pizzerii ją zredagowała! No ja się cieszę, że spędziła miły wieczór, ale żeby zaraz kartka z podziękowaniami???

Z tymi podziękowaniami to tak trochę jak z tym ichnim wychwalaniem wszystkiego pod niebiosa. W konsekwencji, jeśli powie się tu o czymś, że jest dobre, to znaczy, że to coś jest poniżej wszelkiej krytyki. Inaczej powiedzielibyśmy przecież: super! wyśmienite! doskonałe! Słowa ulegają dewaluacji i słowne podziękowania też najwyraźniej uległy dewaluacji. Teraz, żeby miały jakąkolwiek wartość, trzeba je tu przesyłać na piśmie.

* O Zaczarowanym Ogrodzie przeczytać można w notatce z 11 sierpnia 2005, czyli tu: http://kuko.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2

niedziela, 02 września 2007, haneczka14
Komentarze
2007/09/28 21:29:48
Te kartki z podziekowaniami to swiadectwo amerykanskiego dobrego wychowania. Dzieci sa trenowane do tego od momentu gdy potrafia napisac swoje imie; np. rodzice przedszkolaka pomagaja mu napisac pierwsze w zyciu "thank you notes" do kolegow ktorzy przyszli na jego urodzinowe przyjecie - i taka kartka musi byc szczegolowym podziekowaniem za prezent, np. "dziekuje za wspanialy samochod strazacki" i nie wolno sie pomylic dziekujac komus za prezent ofiarowany przez kogos innego....Kartka musi byc napisana odrecznie i wyslana poczta, nawet gdy mieszka sie blisko, widuje czsto, pracuje razem itp. Nam sie to wydaje dziwne ale tak jest i koniec.
A niewyslanie "thank you letter" po rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie pracy jest ryzykowne - mozna byc zakwalifikowanym jako osoba zle wychowana....
-
2007/09/29 21:08:14
Niewyslanie kartki po rozmowie kwalifikacyjnej nie przekreśla jednak szans kandydata/ki. Mozna zostac przyjetym do pracy bez takiej kartki. Nawet bedac Hamerykaninem/ka:-)